Bartnictwo – dawna sztuka zdobywania miodu | prof. Aneta Pieniądz

📖 Poznaj nasze wydawnictwo: https://radionaukowe.pl/wydawnictwo
📚 Wygodne zakupy książek: https://wydawnictwoRN.pl

👉 Zostań Patronem: https://patronite.pl/radionaukowe
👉 Wesprzyj jednorazowo: https://suppi.pl/radionaukowe
🎧 Posłuchaj na streamingu: https://ffm.bio/radionaukowe
🔔 Subskrybuj: https://youtube.com/@RadioNaukowe?sub_confirmation=1
🌐 Strona: https://radionaukowe.pl
👍 Facebook: https://facebook.com/RadioNaukowe
📷 Instagram: https://instagram.com/radionaukowe
❌ Twitter: https://twitter.com/RadioNaukowe
🎓 Odwiedź LAMU: https://youtube.com/@LetniaAkademiaMlodychUmyslow
🎬 Zobacz więcej: https://www.youtube.com/playlist?list=PLTld5jYla5hZvt1d4RClz7TWU7bC65w8J
📩 Kontakt: kontakt@radionaukowe.pl

Bartnik w dawnej Polsce pozornie nie miał trudnej pracy (choć bywała bolesna). Mógł dziać barcie, czyli wyrąbywać je w drzewach, ale niekoniecznie – korzystano też z naturalnych dziupli. Pszczoły same się w nich osiedlały. Nie dokarmiał pszczół, bo nie było czym. Doglądać na bieżąco też nie doglądał. – W zasadzie to bywał w niej dwa razy do roku: na wiosnę i gdzieś tam już w momencie, kiedy miód się podbiera – opowiada prof. Aneta Pieniądz z Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego. Ale sytuacja nie była taka prosta, jak się wydaje. W odcinku rozmawiamy o miodzie i historii bartnictwa.

Najstarsze ślady bartnictwa na terenie współczesnej Polski pochodzą z przełomu VII i VIII wieku. Od XV wieku funkcjonowały wspólnoty bartne, które regulowały, kto mógł pozyskiwać miód, gdzie i w jaki sposób. Wspólnoty miały swoje sądy bartne do rozstrzygania sporów oraz wójtów lub sędziów bartnych. Prof. Pieniądz bada właśnie obszerną „Księgę sądów bartniczych starostwa leżajskiego”, z której wyłania się ciekawy status społeczności bartniczej. – To jest specyfika tej grupy zawodowej, że ona przekracza granice stanowe – opowiada. Bartnictwem zajmowali się i chłopi, i mieszczanie, i nawet drobna szlachta. Prawo do użytkowania barci było dziedziczne, a bartnicy mieli prawo zakładać barcie również na terenie dóbr szlacheckich. W księgach bartniczych zachowały się liczne spory o egzekwowanie praw. Nie ma w nich jednak samych owadów. – Ja pszczół prawie nie mam w swoich źródłach – podkreśla prof. Pieniądz. Trudno powiedzieć, co o pszczołach myśleli sami bartnicy, bo nie zachowały się źródła pisane przez nich. Wiemy jednak, że ogólne podejście do pszczół było pozytywne. Wierzono na przykład, że rozmnażają się przez dzieworództwo i upatrywano w tym podobieństwa do Maryi Dziewicy.

Bartnik musiał więc przemieszczać się po dużym terenie. Żeby wyciąć z barci plaster miodu, musiał się wspiąć na drzewo i uchronić przed użądleniami. A pszczoły były prawdopodobnie bardziej agresywne niż dziś. Najbardziej ceniony był miód najczystszy, który sam wyciekał z plastra. Nie gardzono też miodem z wyciśniętych plastrów, gdzie jednak sporo było już zanieczyszczeń i resztek wosku. Z odcinka dowiecie się też, dlaczego dzisiejsi pszczelarze nie dorobią się miodu takiego jak średniowieczny, nawet jeśli wyniosą pasiekę do lasu, i dlaczego kobiety miały ogromne znaczenie w bartnictwie, chociaż same nie mogły się nim zajmować.

POLECAMY INNE MATERIAŁY:














🧠 Radio Naukowe – włącz wiedzę! 🧠

#RadioNaukowe #KarolinaGłowacka

źródło: Radio Naukowe

podaj dalej
Facebook
Twitter
LinkedIn
Reddit
Radio Naukowe

Powiązane